Przejdź do głównej zawartości

Dziecko w przedszkolu cz.2


Kiedy mamy dzieci w wieku przedszkolnym rodzi nam się wiele dylematówJak poradzi sobie moje małe dziecko w przedszkolu? Od czego to będzie zależało? Czy wszystko zrobiłam? Czy mogę mu jeszcze jakoś pomóc

Kiedy moje dzieci szły do przedszkola nie było internetu. Jedynym źródłem wiedzy były książki i opinie innych osób. Oj, wcale nie tak strasznie dawno, na pewno wiele z Was pamięta te czasy. :) Z czasem przekonałam się, że ani jedne ani drugie nie są do końca godne zaufania, bo przedstawiają subiektywny punkt widzenia autora.

Niczego innego nie znajdziesz nigdzie indziej. Największe portale publikują oklepane treści pełne mitów i powtarzanych od lat frazesów. Mało kto interesuje się tym na tyle, aby być na bieżąco. Zwłaszcza, kiedy najnowsze badania pokazują mało popularny lub kontrowersyjny punkt widzenia.

Przedstawię Ci go, a Ty wyrób sobie na tej podstawie własne zdanie i podejmuj decyzje na podstawie obserwacji własnego dziecka i w zgodzie z własnymi potrzebami.

Polemika wciąż trwa: W jakim wieku najlepiej posłać dziecko do przedszkola? Na co zwrócić uwagę? A może najpierw żłobek? Trudno jest znaleźć jednoznaczne odpowiedzi na te pytania. To jak małe dzieci radzą sobie w przedszkolu jest bardzo indywidualną sprawą. Najczęściej jednak rodzice niespełna trzyletnich dzieci skarżą się, że ich pociechy płaczą w przedszkolu i nie chcą tam chodzić. Dlaczego tak się dzieje?

Czasem okres adaptacji, przyzwyczajenia, trwa miesiąc albo dwa, ale czasem pół roku, a nawet cały pierwszy rok... Dlaczego? Co poszło nie tak? Jak to zmienić? Sprawa nie jest prosta. Okazuje się bowiem, że przebywanie w grupie dzieci, bez rodzica, dla tak małego dziecka jest doświadczeniem, którego większość z nich po prostu jeszcze nie potrzebuje... 

Naprawdę chcesz wiedzieć dlaczego Twoje dziecko tak się broni przed przedszkolem? 

To smutna wiadomość. Dr dr Raymond S. Moore, autor ponad trzydziestu książek na temat małych dzieci i rodziny pisze:

"To, że pozbywamy się naszych dzieci, nawet tylko częściowo, dociera do nich o wiele żywiej niż wszelkie nasze uzasadnienia, zgodnie z którymi przedszkole jest świetne dla dzieci ze względu na dobre kontakty z rówieśnikami, możliwość uczenia się czy budowania podstaw pod przyszłe życie w szkole i poza nią. Nawet najlepsza, najbardziej ludzka i zindywidualizowana opieka dzienna nie może wynagrodzić dzieciom uczucia odrzucenia, którego nieświadomie doświadczają.”

Małe dzieci są oczywiście podekscytowane obecnością tak wielu innych dzieci i taką ilością nowych zabawek. Jednak w wieku dwu i pół, a nawet trzech lat ten nadmiar ekscytacji jest dla nich raczej źródłem zakłopotania i zmieszania, a nie drogą do prawdziwego uspołecznienia. 

"Obserwacje pokazują, że wczesna socjalizacja często tak naprawdę wywołuje tendencje antyspołeczne, robiąc z przedszkolaków małych buntowników, o ile nie prawdziwych neurotyków. W konsekwencji, w okresie dojrzewania tendencje te wywołują prawdziwe spustoszenie" - pisze Moore.

Dr Moore opisuje badanie, w którym zaobserwowano, że gdy maluchy bawiły się w 15 czy 20 osobowej grupie, wieczorem były zbyt podniecone, by zasnąć, a następnego dnia okazywały rozdrażnienie. Ale podobne problemy nie pojawiły się, kiedy do zabawy zaproszono tylko czworo czy pięcioro dzieci. 

Czasy się zmieniają i warunki życia, ale wrażliwość naszych dzieci pozostaje taka sama. 

Wiele badań niezbicie pokazuje, że żadna instytucja zajmująca się socjalizacją dzieci, nie wywiera tak silnie pozytywnego wpływu, ani nie zapewnia takiego poczucia bezpieczeństwa jak rozsądni, kochający rodzice. Rodzice, którzy wychowują swoje dzieci w klimacie ciepłego i odpowiadającego na ich potrzeby domu. 

Nawet jeśli to wiemy, nie zawsze mamy możliwość poczekania wystarczająco długo, aż dziecko będzie dojrzałe do pójścia do przedszkola. Czyli tak naprawdę około czwartego roku życia. Czy jest na to jakieś rozwiązanie? Okazuje się, że tak. Psychologowie dziecięcy wykazują, że dzieci radzą sobie bardzo dobrze, kiedy mogą działać wspólnie z jedną osobą bądź pracować w niewielkiej grupie złożonej z dwóch do czterech osób. Kiedy jednak spotykają się z grupą o liczebności klasy szkolnej po to, by uczestniczyć we wspólnych zajęciach, stają się spięte i zestresowane.   

Dlatego przedszkole czy żłobek, gdzie każda "ciocia" zajmuje się piątką dzieci jest bardziej odpowiednim miejscem dla maluchów do trzeciego roku życia włącznie, niż przedszkole z 15 czy 20 osobowymi grupami. Dorosły czuje się zagubiony w obecności 20 nowych osób, a co dopiero dziecko. A co jeśli nie mamy wyboru i nasze małe dziecko już zaczęło chodzić do "tradycyjnego", przepełnionego przedszkola? I wraz z tym zaczęły się kłopoty? O tym już w następnej części. 

A jakie Ty przeżywasz trudności? Jak Twoje dziecko zareagowało na pójście do przedszkola?

Trzecią część możesz przeczytać tutaj: Dziecko w przedszkolu cz.3

Komentarze

  1. Tylko niestety przedszkola z dużą ilością przedszkolanek sporo kosztują ;/ Bo na publiczne niestety nie ma szans..

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak... Szkoda, że nie ma u nas jeszcze takiego modelu w przedszkolach publicznych. Ale mam nadzieje, że się doczekamy! :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twój wpis!

Popularne posty z tego bloga

Na jakim stopniu drabiny gniewu jesteś?

Dr Ross Campbell w swojej książce "Sztuka akceptacji" opowiedział bardzo ciekawą historię, która być może ma miejsce w wielu domach: "Byłem kiedyś z wizytą u rodziny, w której ojciec miał ogromne poczucie humoru. Mówił coś bardzo zabawnego, ilekroć jego żona lub któreś z nastolatków poruszało trudny temat. W konsekwencji żadne z nich nie nauczyło się odpowiednio wyrażać swojego gniewu, lecz uciekali się do zachowań pasywno-agresywnych. Za każdym razem, gdy chłopiec był sfrustrowany lub znalazł się w sytuacji wywołującej gniew, skarżył się na silny ból głowy. Dziewczynka zaś dawała upust swojemu gniewowi w inny sposób. Oferowała matce pomoc np. w kuchni lub przy sprzątaniu, ale wykonywała te obowiązki tak beznadziejnie, że matka miała z tego powodu jeszcze więcej pracy." Pisząc o różnych umiejętnościach wychowawczych, często podkreślam jak ważny jest odpowiedni stosunek do złości i radzenie sobie z nią. Nie bez powodu, ponieważ doświadczenie pokazuje, że ma ona na

Rozwój emocjonalny dziecka - Ćwiczenia cz. 1 - Jak radzić sobie ze złością?

Ćwiczenie inteligencji emocjonalnej jest jak ruch na świeżym powietrzu - pożyteczne i zdrowe. Tak jak obiecałam, przygotowałam dla Ciebie kilka prostych ćwiczeń. Jedno z nich to zabawa z dzieckiem, ale może w niej wziąć udział cała rodzina. Dorosły człowiek zwykle bez trudu uświadamia sobie przyczyny złości - największą trudność sprawia mu zapanowanie nad sobą. Poniżej, w punkcie 1 znajdziesz baaardzo proste, sprawdzone i praktyczne wskazówki, jak radzić sobie z własną złością. Są tak proste, że większość osób znając te sposoby ignoruje je i lekceważy. Ja zachęcam do wypróbowania, bo wiem, że naprawdę działają.   W punkcie drugim umieściłam sposoby radzenia sobie ze złością dzieci. Tutaj najważniejsze jest przeprowadzenie pociechy krok po kroku przez burzę emocji. Zachęcam do korzystania z nich i na tej podstawie wypracowania własnych sposobów.  Punkt 3 zawiera ćwiczenie, które poprzez zabawę ma przede wszystkim dzieciom uświadomić, jak zmienia się wygląd, kiedy człowi

17 Sposobów Na Odreagowanie Złości Na Dziecko

Temat złości jest bardzo trudnym tematem. Przede wszystkim ze względu na nasz stosunek do tego uczucia. Jest to w ogóle jedno z najtrudniejszych zagadnień spośród wszystkich, dotyczących relacji między rodzicami a dziećmi. Czy zastanawiasz się, dlaczego? Jaka jest Twoja opinia na ten temat? Uważasz, że złość jest dobra czy zła? Jak w sposób praktyczny rodzice mogą sobie poradzić ze swoją złością? Jak mogą odreagować złość, którą czują na dziecko?   Moim zdaniem, temat jest tak trudny dla wielu rodziców dlatego, że nadal złość jest powszechnie potępianym uczuciem. Pokazują to również komentarze pozostawiane pod moimi postami. Dobry przykład stanowi taka wymiana spostrzeżeń: " złość?? irytacja?? bardzo często!! właściwie to od kilku tygodni codziennie zmagam się z własnymi emocjami (idą 3 ząbki i mały jest okropny) - w krytycznym momencie najczęściej zostawiam synka w łóżeczku na parę minut i wychodzę do pokoju obok - muszę dać sobie czas na wyciszenie, dwa głębsze w