Przejdź do głównej zawartości

Autorytet rodziców - cz.1

Czy Twoje dziecko Cię słucha? Szanuje Twoje zasady? Czy jesteś dla niego autorytetem? Czy to się może zmienić wraz z jego wiekiem? Rodzice często obawiają się, że z czasem utracą autorytet u swoich dzieci. Zastanawiają się: jak zachować autorytet w rodzinie, kiedy maluchy dorosną?

Małe dzieci najczęściej podziwiają swoich rodziców. Zanim jednak stanie się to oczywiste, robią różne rzeczy, które wystawiają cierpliwość rodziców na wielką próbę. 

Natomiast nastolatki, które myślą samodzielnie i chcą być coraz bardziej niezależne, mają zwyczaj sprawdzania i podważania autorytetu swoich rodziców.

Nie tylko wiek dorastania, również trudna sytuacja w domu jest dodatkowym bodźcem do sprawdzania, kto tu ma władzę. Jest kilka okresów w życiu dziecka, kiedy takie zachowania są szczególnie wyraźne. Kiedy?


  • dwulatki - tzw. bunt dwulatka; 
  • trzylatki - huśtawka nastrojów i intensywne przeżywanie uczuć, duża wrażliwość
  • sześciolatki - gdy dziecko idzie do szkoły; 
  • nastolatki - pomiędzy 12 a 14 rokiem życia;  
  • sytuacje - kiedy rodzice nastolatków przeżywają kryzys wieku średniego; 
  • sytuacje - kiedy w rodzinie występują problemy.
Nie bez powodu w powyższym akapicie użyłam zamiast słowa autorytet, słowa „władza”. Tak właśnie potocznie wielu rodziców pojmuje autorytet wychowawczy. Wielu z nich w głębi duszy ma nadzieję, że dzieci się choć trochę ich boją i że dzięki temu będą mieli na nie wpływ... Czy słusznie?


Wielu rodziców martwi się, że kiedy dziecko przestanie się ich bać, to przestanie być posłuszne. Takie myślenie to pułapka!

Jest nieuchronne, że w normalnej rodzinie dzieci dorastając, przestają się bać swoich rodziców. Nie jest to jednoznaczne z tym, że przestaną ich słuchać i zaczną robić to, co chcą, że będą buntowały się przeciw wszelkim próbom kontrolowania. Bardzo wiele zależy od rodzica.

Od czego najbardziej?

Najbardziej ta kwestia zależy od tego, jaka jest Wasza relacja. Na czym się opiera Twój autorytet. 

Jeśli jest bliska i szczera - Twój autorytet opiera się na miłości i póki co, nie jest zagrożony. Nawet jeśli dziecko czasem próbuje się posuwać znacznie dalej niż zwykle. Teraz najważniejsze by utrzymać ten kurs.

Jeśli jednak Wasza relacja z braku czasu, zabiegania, zmęczenia jest powierzchowna i często pojawia się wymuszanie odpowiedniego zachowania, krzyk, przemoc... – być może Twój autorytet w ogóle nie istnieje... Jak to zmienić? Wkrótce ciąg dalszy. A co Ty myślisz na ten temat? Komentarze i pytania są jak zwykle mile widziane.

Komentarze

  1. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram Panią Dagmarę : ) To ważny temat

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez czekam na ciąg dalszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie poczytam o dwu i trzylatkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już nie mogę się doczekać. Oby jak najszybciej. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety jeżeli Pani podejmuje się takich badań to musi Pani uwzględnić takie aspekty jak wychowanie bez jednego rodzica i przejęcie opieki drugiego rodzica. Ponieważ zdarza się sytuacja, że dziecko musi wybierać który rodzic jest dla nie go autorytetem (skrajne sytuacje ale niestety dość częste ) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowniez sie z tym zgadzam. Nie jestesmy szablonowi. Czasem zdarzaja sie rozne kryzysowe i konfliktowe sytuacje. Jak wiadomo jest ich coraz wiecej. Pytanie; ,dlaczego? Czyzby nasze.autorytety nie byly dobre?

      Usuń
  7. Ja również :-)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twój wpis!

Popularne posty z tego bloga

Na jakim stopniu drabiny gniewu jesteś?

Dr Ross Campbell w swojej książce "Sztuka akceptacji" opowiedział bardzo ciekawą historię, która być może ma miejsce w wielu domach: "Byłem kiedyś z wizytą u rodziny, w której ojciec miał ogromne poczucie humoru. Mówił coś bardzo zabawnego, ilekroć jego żona lub któreś z nastolatków poruszało trudny temat. W konsekwencji żadne z nich nie nauczyło się odpowiednio wyrażać swojego gniewu, lecz uciekali się do zachowań pasywno-agresywnych. Za każdym razem, gdy chłopiec był sfrustrowany lub znalazł się w sytuacji wywołującej gniew, skarżył się na silny ból głowy. Dziewczynka zaś dawała upust swojemu gniewowi w inny sposób. Oferowała matce pomoc np. w kuchni lub przy sprzątaniu, ale wykonywała te obowiązki tak beznadziejnie, że matka miała z tego powodu jeszcze więcej pracy."

Pisząc o różnych umiejętnościach wychowawczych, często podkreślam jak ważny jest odpowiedni stosunek do złości i radzenie sobie z nią. Nie bez powodu, ponieważ doświadczenie pokazuje, że ma ona na na…

17 Sposobów Na Odreagowanie Złości Na Dziecko

Temat złości jest bardzo trudnym tematem. Przede wszystkim ze względu na nasz stosunek do tego uczucia. Jest to w ogóle jedno z najtrudniejszych zagadnień spośród wszystkich, dotyczących relacji między rodzicami a dziećmi. Czy zastanawiasz się, dlaczego? Jaka jest Twoja opinia na ten temat? Uważasz, że złość jest dobra czy zła? Jak w sposób praktyczny rodzice mogą sobie poradzić ze swoją złością? Jak mogą odreagować złość, którą czują na dziecko? Moim zdaniem, temat jest tak trudny dla wielu rodziców dlatego, że nadal złość jest powszechnie potępianym uczuciem. Pokazują to również komentarze pozostawiane pod moimi postami. Dobry przykład stanowi taka wymiana spostrzeżeń:
"złość?? irytacja?? bardzo często!! właściwie to od kilku tygodni codziennie zmagam się z własnymi emocjami (idą 3 ząbki i mały jest okropny) - w krytycznym momencie najczęściej zostawiam synka w łóżeczku na parę minut i wychodzę do pokoju obok - muszę dać sobie czas na wyciszenie, dwa głębsze wdechy i powrót &…

Kiedy dziecko czuje się niekochane?

Jest dowiedzione, że na całe nasze życie najbardziej wpływa historia naszego dzieciństwa. Są wśród nas ludzie dorośli, którzy gdy się głębiej zaczną nad tym zastanawiać, dochodzą do wniosku, że nie czuli się kochanymi dziećmi. 
Co to znaczy być niekochanym dzieckiem? 
Takie dziecko nie czuje, że się je widzi i lubi takim, jakie jest. Ma poczucie, że trzeba pasować do oczekiwań rodziców i być takie, jak sobie rodzice wyobrażają, że być powinno. Inaczej mówiąc nie może być takie, jakie jest...